Image and video hosting by TinyPic
       Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj  Album
 Ogłoszenie 


Poprzedni temat :: Następny temat
Stare mapy
Autor Wiadomość
piraeus 

Wiek: 54
Dołączył: 04 Paź 2012
Posty: 60
Skąd: Vancouver
Wysłany: Czw 04 Paź, 2012 02:19   Stare mapy

W jednym ze swych starych artykułów wysłanych przed laty do „Nieznanego świata” opisywałem, w jak dotychczas jedynie wspomnianym w tym miesięczniku, artykule pod tytułem „Mapa z przed 50 milionów lat”, o mapie francuskiego astronoma i kartografa Orontiusa Finaeusa z 1531 roku lub z 1532 roku. „Owa, podobnie jak np. późniejsza mapa Mercatora z 1538r.pokazuje obie półkule Ziemi widziane od strony obecnych biegunów geograficznych, z czego mapa Marcatora wydaje się być zmodyfikowaną mapą Oronteusa. W obu przypadkach dziwny jest nie tylko fakt pokazania Ziemi od najmniej znanych, a jednocześnie mało przydatnych ówczesnym nawigatorom i podróżnikom, lodowych obszarów obu biegunów umieszczonych w centralnych punktach mapy. Przy czym również zaskakująco bliski prawdy jest kształt dopiero niedawno poznanej Antarktydy, czy jak dowodzą zdjęcia zrobione przy użyciu echosond i podczerwieni, fakt istnienia wysp pod lodową pokrywą Arktyki, o czym średniowieczni kartografowie po prostu nie mieli prawa wiedzieć. (rys 1 i 2). Również południki na owych mapach przebiegają bardzo blisko ustaleniom, które dziś obowiązują na ten temat, choć wiadomo, że określono je później, czym zajmował się wielki I. Newton. Podobnie kręgi zwrotnikowe i koła podbiegunowe w zasadzie pokrywają się z używanymi obecnie. Podstawową, jeśli nie jedyną, odmiennością zdaje się tu tylko być wielkość Antarktydy, która powinna zmieścić się w kole podbiegunowym, a kąt obrócenia tego kontynentu o jakieś 30 stopni wg stanu rzeczywistego (ale czy na pewno ?) Choć wielu badaczy starających się rozwikłać zagadkę pochodzenia danych, dzięki którym powstała owa i podobne jej mapy, ignoruje pewne fakty, zwalając je na karby niedokładności kartografa, jednocześnie często odnajdując tu pozbawione lodu obszary z okresów międzyglacjalnych i masywy gór, twierdząc, że mimo pewnych niedokładności, tak musiały wyglądać te obszary 10 lub 30 tysięcy lat temu, widząc w tworzeniu tych map rękę zaginionej cywilizacji, której przedstawiciele stworzyli jakieś pra- mapy w tym właśnie czasie. I mimo że Arktyka na owych mapach wydaje się być pozbawiona lodu zupełnie, gdyż widnieją na niej wyspy, jednocześnie nie dziwi nikogo fakt, iż kartograf w przypadku Oronteusa nazywa koło podbiegunowe CIRCULUS ANTARCTICUS, a cały kontynent TERRA AUSTRALIS RE ( czyli Ziemia Królewstwa Australii) . Nie bierze się też pod uwagę faktu, iż na mapie widnieją takie wyspy jak Jawa, Madagarkar, a nawet bez wątpienia błędnie przez kartografa, bo z przeciwnej strony Madagaskaru- usytuowany Zanzibar, a nie zmieściły się tu ani Australia ani Nowa Zelandia. Co w rzeczywistości dowodzi, że mapa ta pokazuje kontynent Australijsko- Antarktydzki z przed około 29 milionów lat, kiedy to obydwa te kontynenty zaczęły się od siebie oddalać, co potwierdzają współczesne teorie dryfu kontynentalnego i mapy geologiczne obrazujące bliźniaczy z mapą Orenteusa obraz tych obszarów już z przed 56 milionów lat, gdy Ziemia Ognista stykała się z Falklandami i Szetladami, a wypiętrzone kontynenty Australii i Antarktydy wraz z wciskająca się w nie Nową Zelandią tworzyły jeden kontynent, a morze Rossa, którego niektórzy uparcie doszukują się na tej mapie jest Morzem Tasmańskim (rys.3).Na pewno trudno dociec, skąd Orenteus wziął inspiracje i czy mapa Mercatora, tak jak wcześniejsze globusy Schonera z 1524r. czy też mapy krakowskiego kartografa Jana ze Stobnicy , były kopiami jakichś archaicznych danych. Wiadomo jednak, że np. mapa Jana ze Stobnicy, który w 1524roku jako pierwszy pokazuje oddzielnie wschodnią i zachodnią półkulę Ziemi, uwzględniając zwężenie panamskie i niemal prawidłowo zarysowując Pacyfik, mimo, że zwężenie panamskie oficjalnie przekroczono dopiero w roku 1513, a Ocean Spokojny przemierzono w 1521 r. ( gdyż piąta wyprawa Kolumba, w której moim zdaniem dokonał tego wyczynu wcześniej , nie jest powszechnie uznawana).Mapa Hadji Ahmeda z 1550r. pokazuje nie tylko pozbawioną lodu Antarktykę i nie istniejące obecnie złączenie Alaski z Syberią, ale oprócz prawidłowo rozmieszczonej Euro-Azji i obu Ameryk widzimy olbrzymią Antarktydę i też ani śladu Australii?”
Ktoś spytał mnie kiedyś:” jeśli Ameryka, Australia były dawno znane, to czemu Portugalczycy i Hiszpanie przywłaszczyli sobie, że to oni je odkryli skoro są na starożytnych mapach?”
Nie umiem w pełni na to odpowiedzieć, lecz faktem jest, że te kontrowersyjne mapy datowane są na lata od 1513, mapa Piri Rejsa, do roku 1550 mapa Hadji Ahmeda. I to nie chodzi tylko o same zarysy prawie idealnie pasującej do obecnie znanej linii brzegowej, ale również o trudne do wytłumaczenia nazewnictwo co niektórych z tych terenów tam zaznaczonych, lecz tak czy inaczej te mapy jednak istnieją!
Tak też może być jak prorokował Edgar Cayce. Wiadomo, że na świecie istnieje co najmniej kilka map obrazujących obszary czy linie brzegowe, które nie były oficjalnie znane w czasie kiedy owe kontrowersyjne mapy powstawały.
Zagadką mapy tureckiego admirała Piriego Reisa z 1513 roku, będącej kompilacją jakichś starszych map źródłowych, są nie tylko wierne odwzorowania wybrzeży Ameryki i Antarktydy, lecz interesujące przede wszystkim jest to, że Antarktyda została odkryta ponad 300 lat po sporządzeniu tej mapy (w 1818 roku).
Na tej sławnej już mapie Piri Rejsa z 1513 r. ostry klin kontynentu Ameryki Południowej łączy się z Antarktydą, a na wysokości ok. 10 stopni na zachód od górnej róży wiatrów(Karaiby), ukazuje dziwne formacje i grupy wysepek.
Niektóre z nich przynajmniej na dostępnych kopiach mapy podobne są do sztucznych wysp, składających się z ułożonych w kwadraty punktów z 5x5 punktami i 3x3 punktów (choć może to być również tekst).
Jednak jeśli mogłoby tutaj chodzić o wysepki, to może w tym miejscu należałoby sobie przypomnieć opis Platona z „Tiamajos”, gdzie stolica Atlantydy miała być właśnie sztuczną wyspą, podzieloną na przemian kanałami i lądem. I choć większość zainteresowanych interpretuje ją jako okrągły twór z jednym kanałem wiodącym do centrum wyspy i trzema okalającymi kanałami na kształt tarczy strzeleckiej, ja sądzę że równie dobrze Platoński opis mógłby dotyczyć czworobocznego kształtu wyspy. A jako, że była to sztuczna formacja, można znaleźć wzmianki w sumeryjskich i egipskich tekstach, gdzie mowa jest o wycieczkach bogów wśród czci nowych wysepek. Jeśli więc można by przyjąć, iż owe opisy dotyczą sztucznych wysp stolicy Atlantydy, w dużej mierze zbudowanych z trzcin, dlatego może nie należy się dziwić dlaczego po katastrofie obszar wokół zaginionej wyspy miał być nie żeglowny. Moim zdaniem przynajmniej stolica Atlantydy nie mogła być kontynentem, jak upierają się niektórzy szukający zapadniętego lądu, a nie resztek sztucznej wyspy. Wielka Atlantyda w takim przypadku mogła być zarówno samą wyspą, jak i całym państwem, tak jak głosi Platon „Wielkimi jak Libia i Azja razem wzięta”, najprawdopodobniej będącym dzisiejszymi kontynentami obu Ameryk, a wyspa Atlantyda czy jej stolica Posejdonia mogła jedynie zarządzać pozostałymi ziemiami. Po unicestwieniu tego centrum administracyjnego, gdzie najprawdopodobniej znajdowało się jakieś techniczne urządzenie lub jego „mózg”, również gospodarcza i militarna siła Atlantydy jako państwa i kontynentu została zniweczona.
Ale wracając do mapy, to sam Piri Rejs pisał na niej, że wzbogacił ją o dane Kolumba, który dwoma statkami wypłynął na Morze Zachodnie, a jest to jedynie możliwe jeśli Piri Rejs spotkał Krzysztofa Kolumba podczas jego utajnionej piątej wyprawy po swej sfingowanej śmierci. Skądinąd wiadomo, że Kolumb był w posiadaniu jakichś bardzo starych map, kto wie- może właśnie z lokalizacją Atlantydy. Dziwnie trafnymi mogą również się okazać ostatnie próby przypisania ojcostwa Kolumba polskiemu królowi Kazimierzowi III Warneńczykowi, który w myśl dawno znanej przez mieszkańców Madery legendy miałby też podobnie jak to miało by być w przypadku Kolumba sfingować swą śmierć i przez jakiś czas żyć jeszcze wraz z rodziną właśnie na Maderze.
W każdym razie w takim świetle cała sprawa mimo swej fantastyczności stać się jednak może bardziej zrozumiała, realna i wiarygodna, gdyż jakkolwiek to zabrzmi, są poważne poszlaki sugerujące, że ze sprawą ponownego odkrycia Ameryki ściśle wiążą się działania tajnych organizacji, w tym „Różo Krzyżowców”, Masonów i Templariuszy.
Jest więcej więc jak pewne, że rzeczywiście istniały jakieś pra- mapy- matki, choć w wielu przypadkach chodziło o „podszepty podświadomości”. Słyszałem nawet i takie opinie, iż owi kartografowie odbywali mentalne podróże w pradzieje Ziemi, gdzie widywali obywateli zaginionych kultur, lub na przykład widząc na własne oczy podczas jakichś transów zlepione ze sobą kontynenty uznawali, że widzą obraz aktualnego usytuowania lądów na Ziemi.
Może wreszcie widzieli naszych uczonych, pracujących na przykład nad teorią rozsuwania się kontynentów, lub ktoś z przyszłości zawitał w pracowni któregoś z podróżników, ofiarowując jemu wizję naszej planety z przed eonów czasu i w jakiś sposób inspirując lub zmuszając do tworzenia owych map. I choć najprawdopodobniej chodzi o coś jeszcze innego, czegoś co jest być może jeszcze bardziej fantastyczne i fascynujące, to bezspornie przynajmniej w jakiejś mierze mapa Oronteusa Finaeusa pokazuje między innymi wygląd bieguna południowego z przed 50 milionów lat, a nie wymarzony utopijny nieznany południowy jeszcze nie odkryty ląd .
A mapa Piry Rejsa nie jest zwykłą przereklamowaną mapą, na której ułomni w geograficznej wiedzy kopiści i kartografowie źle odwzorowali morza i lądy, gdyż wystarczy wziąć globus i zrobić zdjęcie tym częściom i pod takim kątem jak było to w przypadku tego co posłużyło do narysowania tej mapy, aby przekonać się, że jest to bardziej obraz tych obszarów Ziemi widzianych z kosmosu niż płaska mapa.
Wówczas też zlokalizowane przy Zatoce Meksykańskiej morze, obejmujące również swym obszarem tajemniczy Trójkąt Bermudzki, gdzie na mapie Piry Rejsa znajduje się jeden z wyglądających na sztuczny twór, i gdzie może mogła zginąć Atlantyda i gdzie Kolumb podczas swej pierwszej wyprawy miał zaobserwować dziwne świetliste kręgi.
Znajdujące się tam też morze zwie się do dziś Morzem Sargasowym, co inaczej można tłumaczyć Morze Traw, z których może niegdyś zbudowano pływającą sztuczną wyspę, o czym pisze Platon i gdzie jeszcze Kolumb miał podobno problemy z przebrnięciem tych wód.

Nie są to jedyne mapy godne uwagi. Równie interesujące są mapy , kartografa Gerarda Kremera (Mercatora) z 1569 roku oraz francuskiego geografa Philippe'a Bauche'a z 1737 roku. Wszystkie te mapy nie tylko obejmują nieznaną w tamtych czasach Antarktydę, lecz pokazują zupełnie różne na niej szczegóły, wskazujące na to, że kartografowie ci korzystali z różnych map źródłowych. Każda z wymienionych map wykazuje inny stopień zlodowacenia Antarktydy, a zatem mapy źródłowe powstawały w różnym czasie. Co więcej, na mapie Bauche'a Antarktyda nie jest zwartym kontynentem, lecz składa się z pojedynczych wysp. Dziś wiemy, że to prawda. Wykazały to badania sejsmograficzne przeprowadzone w 1958 roku. Tymczasem Antarktyda była całkowicie wolna od lodu ponad 10 tys. lat temu.
_________________
MUNDUS VULT DECIPI, ERGO DECIPIATUR.”
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by Nash modified v0.8 by warna
Image and video hosting by TinyPic
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 24


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową